Piszę, bo chyba muszę... A tego akurat staram się nie robić.
Nie odzywałam się od ponad dwóch miesięcy i jakoś nie jest mi z tym najlepiej, ale ostatnie czego mam w nadmiarze to czas wolny. Teraz sesja w pełni, licencjat w powijakach, a na dokładkę projekty zaliczeniowe, praktyki, latanie po lekarzach, wolontariat i jakoś tak wychodzi, że nie bardzo mam nawet kiedy obiad zrobić.
Stary rok przeminął, nowy zaczął się z przytupem, a ja ginę gdzieś pomiędzy tym wszystkim co się dzieje.